Taka nowość. Bo ja nie mogę wyśrodkować i jakoś tak robić różne rzeczy po kolei, tylko albo nic, albo wszystko na raz. Pracuję po 13, 14h na dobę, na szczęście tylko jakieś 2 razy w tygodniu, do tego z jedna, dwie zmiany 6-godzinne, praktyki z logopedii, które będę odbębniać w Las Vęglas (bo lubię sobie pojeździć szlakami Dolnego Śląska, tylko zmieniłam pkp na autobus, bo ma przystanek bliżej domu i jest tańszy, ale jedzie tak samo długo, bo na trasie zatrzymuje się w każdej mieścinie powyżej 10 mieszkańców...), poza tym do zrobienia katalog fonetyczny (jakieś 120 coś tam obrazków z podpisami, wszystko trzeba jakoś spiąć), katalog fonologiczny (wyjaśnię innym razem, ok? ale generalnie historia podobna do fonetycznego), poza tym koleżanka znalazła mi jąkające się dziecko, które właśnie jadę nagrać. Problem w tym, że mam katar jak ta lala i nie wiem, kto tu będzie mówił w miarę normalnie.
Za to wczoraj spędziłam 1,5h w poczekalni w poradni psychologiczno-pedagogicznej, czekając na 5 min audiencji u pani dyr. Brrr! Oby Wasze dzieci nigdy nie musiały tam trafić. Jakieś 3/4 pań, które się przewinęły przez korytarz, w którym zapuszczałam już korzenie, wyglądało jak Buki w kształcie litery A i miały wąsy dłuższe niż mój kot. Na szczęście panie logopedki robią lepsze wrażenie. Jak już zacznę obserwacje, to się okaże, czy słusznie...
Ale w tym tygodniu mam pierwszy od półtora miesiąca całkiem wolny weekend :) Żadnej szkoły, pracy, może się nawet uda wpaść do Studni? ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz