Przestałam być bezrobotną w Wałbrzychu, za to w ciągu tygodnia muszę stać się bezrobotną we Wrocławiu. Cieszę się tylko, że już nie będę musiała chodzić do mojego ulubionego urzędu i spotykać na korytarzach reprezentantów miejscowej ludności. Ale we wro pewnie wcale nie jest lepiej, w końcu to urząd pracy ;) Ciekawe, czy tam też panie WYŁANCZAJĄ bezrobotnych z ewidencji. Do tego trafiłam na nowo zatrudnioną panią, która nie bardzo się orientowała, co i jak ma zrobić, więc postałam sobie w jej pokoju nieco dłużej niż zwykle. Ale to już ostatni raz.
Specjalistką od skanowania dokumentów jednak nie zostałam, ale wróciła szansa na pracę w urzędzie marszałkowskim. Staż pracy przestał się dla nich liczyć i teraz spełniam wymagania formalne, czyli mam szanse, że mnie zatrudnią. Ekstra. Szczególnie mnie cieszy perspektywa jeżdżenia "A" co rano w okolicach 7:00.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz