26 stycznia 2010

a co robić, jak w ogóle nie ma co robić?

Filcować, szyć piórniki i robić tablice z korków :)
Ostatnio właśnie tym się zajmuję, oprócz grania na Facebooku, oczywiście.
Nie mam skąd wytrzasnąć maszyny do szycia, a babci nie chcę zabierać, więc zarzucam na jakiś czas szycie piórników i portfelików ze sprasowanych reklamówek. Ręcznie mi się nie chce. Może porobię z reklamówek torby ściegiem szydełkowym? Póki co wróciłam do filcu. Kupiłam dzisiaj kilka kolorów wełny czesankowej, bo to, co mam ma kolor kupy i to w aż 3 odcieniach (kupiłam kiedyś resztki, żeby sobie poćwiczyć, no i zostały same obrzydlistwa). Zrobiłam dzisiaj próbną bransoletkę i z efektu jestem zadowolona, choć trzeba ją wykończyć przy pomocy igły, która została we wro. Za to z produkcji kulek najbardziej zadowolony był dzisiaj kot. Zieloną już gdzieś zapodział pod jakimś meblem pewnie. A ja jutro odbiorę ładniejsze odcienie czesanki i produkcja wełnianych gadżetów ruszy z większą parą. :)

Brak komentarzy: