26 stycznia 2010

miały być studia, a jest przedszkole

Ciągle nie nudzę się w żadnej pracy, więc podzielę się z Wami tym, co na studiach:
Do skrzynki kontaktowej mojego roku logopedii zaglądam ostatnio w celach raczej rozrywkowych niż informacyjnych. A wszystko przez egzamin z metod uniwersalnych terapii. Miesiąc po egzaminie ktoś napisał anonimowy donos i wysłał go z ogólnodostępnej skrzynki do sekretariatu, podpisując się "Głos Ludu" (chociaż chyba z ludem tego nie konsultował, albo jestem już tak wyalienowana, że do mnie to nie dotarło). Jak dla mnie żenua semestru. Za najlepszy fragment uważam ten:
ZA NASZYCH CZASÓW
DOSTAŁYBYŚCIE W CIRY I NIKT BY Z WAMI NIE GADAŁ.
przyznajcie się - bo to co zrobiłyście jest nie fair
i całagrupa została przez
was pokrzywdzona niższymi ocenami.
Ich zdaniem ściągające zawyżyły poziom i inni dostali banie. Nie byłam orłem z logiki i może dlatego nie potrafię dostrzec związku. A dodam może jeszcze, że ten bezpośredni zwrot do adresata trafił jak kulą w płot, bo przecież mail został wysłany do sekretariatu, a nie ściągających :D Przypuszczam, ze Głos Ludu może być tą samą osobą, która podpisała sobie zeszyt "Lingwistyczne postawy logopedii", co mnie nieziemsko ubawiło na wykładzie z PODSTAW językoznawstwa.
Nadziwić się nie mogę, jak to niby wykształceni, dorośli ludzie zachowują się jak dzieci. Miały być tylko 3 dni praktyk w przedszkolu, a tu proszę...

Brak komentarzy: