25 maja 2010

napięte terminy

No i już po krótkich wakacjach na Ukrainie. Pora się zająć czymś pożytecznym ;) A właśnie się zbliża gorący okres, szczególnie na studiach. Część egzaminów już odhaczona, ale najgorsze jeszcze przede mną. Do tego pomyliłam godzinę jednego egzaminu i muszę zaliczyć go ustnie... Do tego prawo jazdy (ciągle nie uszkodziłam ani żadnego samochodu, ani człowieka, co liczę sobie na plus), PUP i ich zabawne wymagania (mam sprawdzać, jak często pojawiają się oferty, na które mogłabym odpowiedzieć, gdybym skończyła kurs, na który usiłuję się dostać od lutego...), nagrywanie dzieci w przedszkolu (do egzaminów) i jeszcze praca na horyzoncie. Kręcę się do tego między Wałbrzychem a Wrocławiem, a moje życie towarzyskie przestało istnieć. I niech mi ktoś powie, że bezrobotnej grozi nuda. A, btw, okazuje się, że wreszcie ktoś znalazł szufladę dla mnie - jestem bezrobotną deluxe.

Brak komentarzy: