9 sierpnia 2010

raczej nie dystymia...

ale wesoło nie jest. Generalnie mam doła i nic mi się nie chce. Jak widać po częstotliwości moich postów, nawet pisać blogu mi się nie chce (tak, blogu, a nie żadnego bloga). Pracy ciągle nie ma, po raz kolejny ktoś coś obiecał, ale nic z tego nie wyszło. Widocznie taka karma... Za to zaczęłam wysyłać CV w zupełnie inne miejsca niż dotychczas i jest mała poprawa. Okazało się, że dano mi szansę zrobić karierę w handlu detalicznym. Właśnie czekam na wyniki drugiego etapu rekrutacji. Nie ma to jak namawiać ludzi, żeby kupili sobie jeszcze kilka szmatek, podczas gdy sama staram się trzymać zasady 3R i podobają mi się pomysły typu "miesiąc bez kupowania" (przynajmniej ciuchów). No dobra, nie jestem mistrzynią opierania się pokusie kupienia nowych ciuchów, ale się staram. Poza tym chcę zarobić na maszynę do szycia, żeby móc wcielać w życie więcej swoich pomysłów odzieżowych ;) Niestety, sprzedając swoją kolekcję książek na allegro raczej tego nie dokonam. Poza tym siedzenie samej w domu zaczyna mi źle robić na głowę. Grube książki czytam maksymalnie 3 dni i potem znów nuda. Nie lubię sama oglądać filmów na kompie, a nie mam kasy na kino tak często, jakbym chciała. Przez to wszystko ciągle coś gotuję i piekę, a to znów nie robi mi dobrze na biodra ;)

1 komentarz:

ekomania pisze...

dzięki za linka dotyczący bloga, tzn. blogu :-)
Powodzenia z pracą!