4 kwietnia 2010

prawo jazdy - reaktywacja

Tym razem starczyło konsekwencji przynajmniej na zapisanie się na egzamin. Teoretyczny, póki co, bo jeszcze się nie umówiłam z żadnym instruktorem/instruktorką na jazdy. Póki co rozwiązuję sobie testy i problem mam z zawracaniem na skrzyżowaniu... Ale do piątku się nauczę i zdam! A potem drżyjcie wałbrzyscy użytkownicy dróg i parkingów, nadjeżdżam! :)

22 marca 2010

kursy, kursy i publikacje

Robota nie zając :) w związku z tym przestałam jej szukać. Przynajmniej mam czas spokojnie pouczyć się klasyfikacji polskich głosek i reszty z 30 zagadnień do egzaminu z lingwistyki. No i oprócz studiów postanowiłam nadrobić pewne zaległości i zdobyć w końcu prawo jazdy. Przyda się. A poza tym czekam na kurs z wrocławskiego PUPu - grafika komputerowa, DTP i doradztwo medialne (cokolwiek znaczy to ostatnie). Zdaje się, że jeszcze nieco poczekam, bo właśnie opublikowali na stronie PUP terminarz kursów na kolejny kwartał i tego kursu jeszcze tam nie ma. Czyli do czerwca mam czas. Akurat do końca semestru, szkoda tylko, że w takim razie wakacje spędzę przed kompem.
Moja największa jak dotąd publikacja wreszcie się ukazała, szkoda tylko, że e-booka kupiły jak dotąd dwie osoby :D (mam podgląd!). Jakby ktoś się jeszcze skusił, niech szuka wydawnictwa Ardius.


No i były też urodziny, niestety nikt nie podarował mi maszyny do szycia...

26 stycznia 2010

a co robić, jak w ogóle nie ma co robić?

Filcować, szyć piórniki i robić tablice z korków :)
Ostatnio właśnie tym się zajmuję, oprócz grania na Facebooku, oczywiście.
Nie mam skąd wytrzasnąć maszyny do szycia, a babci nie chcę zabierać, więc zarzucam na jakiś czas szycie piórników i portfelików ze sprasowanych reklamówek. Ręcznie mi się nie chce. Może porobię z reklamówek torby ściegiem szydełkowym? Póki co wróciłam do filcu. Kupiłam dzisiaj kilka kolorów wełny czesankowej, bo to, co mam ma kolor kupy i to w aż 3 odcieniach (kupiłam kiedyś resztki, żeby sobie poćwiczyć, no i zostały same obrzydlistwa). Zrobiłam dzisiaj próbną bransoletkę i z efektu jestem zadowolona, choć trzeba ją wykończyć przy pomocy igły, która została we wro. Za to z produkcji kulek najbardziej zadowolony był dzisiaj kot. Zieloną już gdzieś zapodział pod jakimś meblem pewnie. A ja jutro odbiorę ładniejsze odcienie czesanki i produkcja wełnianych gadżetów ruszy z większą parą. :)

miały być studia, a jest przedszkole

Ciągle nie nudzę się w żadnej pracy, więc podzielę się z Wami tym, co na studiach:
Do skrzynki kontaktowej mojego roku logopedii zaglądam ostatnio w celach raczej rozrywkowych niż informacyjnych. A wszystko przez egzamin z metod uniwersalnych terapii. Miesiąc po egzaminie ktoś napisał anonimowy donos i wysłał go z ogólnodostępnej skrzynki do sekretariatu, podpisując się "Głos Ludu" (chociaż chyba z ludem tego nie konsultował, albo jestem już tak wyalienowana, że do mnie to nie dotarło). Jak dla mnie żenua semestru. Za najlepszy fragment uważam ten:
ZA NASZYCH CZASÓW
DOSTAŁYBYŚCIE W CIRY I NIKT BY Z WAMI NIE GADAŁ.
przyznajcie się - bo to co zrobiłyście jest nie fair
i całagrupa została przez
was pokrzywdzona niższymi ocenami.
Ich zdaniem ściągające zawyżyły poziom i inni dostali banie. Nie byłam orłem z logiki i może dlatego nie potrafię dostrzec związku. A dodam może jeszcze, że ten bezpośredni zwrot do adresata trafił jak kulą w płot, bo przecież mail został wysłany do sekretariatu, a nie ściągających :D Przypuszczam, ze Głos Ludu może być tą samą osobą, która podpisała sobie zeszyt "Lingwistyczne postawy logopedii", co mnie nieziemsko ubawiło na wykładzie z PODSTAW językoznawstwa.
Nadziwić się nie mogę, jak to niby wykształceni, dorośli ludzie zachowują się jak dzieci. Miały być tylko 3 dni praktyk w przedszkolu, a tu proszę...