Filcować, szyć piórniki i robić tablice z korków :)
Ostatnio właśnie tym się zajmuję, oprócz grania na Facebooku, oczywiście.
Nie mam skąd wytrzasnąć maszyny do szycia, a babci nie chcę zabierać, więc zarzucam na jakiś czas szycie piórników i portfelików ze sprasowanych reklamówek. Ręcznie mi się nie chce. Może porobię z reklamówek torby ściegiem szydełkowym? Póki co wróciłam do filcu. Kupiłam dzisiaj kilka kolorów wełny czesankowej, bo to, co mam ma kolor kupy i to w aż 3 odcieniach (kupiłam kiedyś resztki, żeby sobie poćwiczyć, no i zostały same obrzydlistwa). Zrobiłam dzisiaj próbną bransoletkę i z efektu jestem zadowolona, choć trzeba ją wykończyć przy pomocy igły, która została we wro. Za to z produkcji kulek najbardziej zadowolony był dzisiaj kot. Zieloną już gdzieś zapodział pod jakimś meblem pewnie. A ja jutro odbiorę ładniejsze odcienie czesanki i produkcja wełnianych gadżetów ruszy z większą parą. :)
26 stycznia 2010
miały być studia, a jest przedszkole
Ciągle nie nudzę się w żadnej pracy, więc podzielę się z Wami tym, co na studiach:
Do skrzynki kontaktowej mojego roku logopedii zaglądam ostatnio w celach raczej rozrywkowych niż informacyjnych. A wszystko przez egzamin z metod uniwersalnych terapii. Miesiąc po egzaminie ktoś napisał anonimowy donos i wysłał go z ogólnodostępnej skrzynki do sekretariatu, podpisując się "Głos Ludu" (chociaż chyba z ludem tego nie konsultował, albo jestem już tak wyalienowana, że do mnie to nie dotarło). Jak dla mnie żenua semestru. Za najlepszy fragment uważam ten:
Nadziwić się nie mogę, jak to niby wykształceni, dorośli ludzie zachowują się jak dzieci. Miały być tylko 3 dni praktyk w przedszkolu, a tu proszę...
Do skrzynki kontaktowej mojego roku logopedii zaglądam ostatnio w celach raczej rozrywkowych niż informacyjnych. A wszystko przez egzamin z metod uniwersalnych terapii. Miesiąc po egzaminie ktoś napisał anonimowy donos i wysłał go z ogólnodostępnej skrzynki do sekretariatu, podpisując się "Głos Ludu" (chociaż chyba z ludem tego nie konsultował, albo jestem już tak wyalienowana, że do mnie to nie dotarło). Jak dla mnie żenua semestru. Za najlepszy fragment uważam ten:
ZA NASZYCH CZASÓWIch zdaniem ściągające zawyżyły poziom i inni dostali banie. Nie byłam orłem z logiki i może dlatego nie potrafię dostrzec związku. A dodam może jeszcze, że ten bezpośredni zwrot do adresata trafił jak kulą w płot, bo przecież mail został wysłany do sekretariatu, a nie ściągających :D Przypuszczam, ze Głos Ludu może być tą samą osobą, która podpisała sobie zeszyt "Lingwistyczne postawy logopedii", co mnie nieziemsko ubawiło na wykładzie z PODSTAW językoznawstwa.
DOSTAŁYBYŚCIE W CIRY I NIKT BY Z WAMI NIE GADAŁ.
przyznajcie się - bo to co zrobiłyście jest nie fair
i całagrupa została przez
was pokrzywdzona niższymi ocenami.
Nadziwić się nie mogę, jak to niby wykształceni, dorośli ludzie zachowują się jak dzieci. Miały być tylko 3 dni praktyk w przedszkolu, a tu proszę...
28 grudnia 2009
nuda bez pracy
Już ponad 2 miesiące nie muszę wstawać o 6:15 i jeździć autobusem na drugi koniec miasta. I to zdecydowanie plus. Minus jest taki, że znów dorwała mnie jakaś depresja i chodzę cały dzień w piżamie. Nawet kot już chyba nie może na to patrzeć i dzisiaj zafundował mi kilkadziesiąt minut felinoterapii. Za to jutro muszę się z lekka wystroić, bo czeka mnie kolejna rozmowa o pracę. Mam nadzieję, że tym razem nikt nie będzie się upierał przy tym, że w węgierskim jest 18 przypadków (sporo, jak na język niefleksyjny). Ale już się boję tych wszystkich durnych pytań. Mam nadzieję, że nie zapytają, co takiego fajnego jest w ich firmie, że chcę akurat tam pracować, bo nawet nie pamiętałam, że wysłałam tam CV. Musiałam grzebać w wysłanych mailach, żeby w ogóle wiedzieć, o co chodzi.
Są i miłe niespodzianki - po 3 miesiącach odezwał się naczelny "Pana Slawisty", mają niezłą obsuwę, ale recenzja "Białej gorączki" się ukaże. A ja mam pomysł na kolejny tytuł do recenzowania - "Piaskowa Góra" :)
Są i miłe niespodzianki - po 3 miesiącach odezwał się naczelny "Pana Slawisty", mają niezłą obsuwę, ale recenzja "Białej gorączki" się ukaże. A ja mam pomysł na kolejny tytuł do recenzowania - "Piaskowa Góra" :)
12 listopada 2009
żegnaj, wałbrzyski PUPie
Przestałam być bezrobotną w Wałbrzychu, za to w ciągu tygodnia muszę stać się bezrobotną we Wrocławiu. Cieszę się tylko, że już nie będę musiała chodzić do mojego ulubionego urzędu i spotykać na korytarzach reprezentantów miejscowej ludności. Ale we wro pewnie wcale nie jest lepiej, w końcu to urząd pracy ;) Ciekawe, czy tam też panie WYŁANCZAJĄ bezrobotnych z ewidencji. Do tego trafiłam na nowo zatrudnioną panią, która nie bardzo się orientowała, co i jak ma zrobić, więc postałam sobie w jej pokoju nieco dłużej niż zwykle. Ale to już ostatni raz.
Specjalistką od skanowania dokumentów jednak nie zostałam, ale wróciła szansa na pracę w urzędzie marszałkowskim. Staż pracy przestał się dla nich liczyć i teraz spełniam wymagania formalne, czyli mam szanse, że mnie zatrudnią. Ekstra. Szczególnie mnie cieszy perspektywa jeżdżenia "A" co rano w okolicach 7:00.
Specjalistką od skanowania dokumentów jednak nie zostałam, ale wróciła szansa na pracę w urzędzie marszałkowskim. Staż pracy przestał się dla nich liczyć i teraz spełniam wymagania formalne, czyli mam szanse, że mnie zatrudnią. Ekstra. Szczególnie mnie cieszy perspektywa jeżdżenia "A" co rano w okolicach 7:00.
Subskrybuj:
Posty (Atom)