17 września 2009
czechofobia
Przed kilkoma minutami w radiu puścili jakiegoś ministra z Czech (pewnie o tarczy...) i było go słuchać w oryginale, zanim włączył się tłumacz czy tam czytający newsy. To sprowokowało Sekretarki do rozmowy o Czechach i języku czeskim. A to z kolei mnie zirytowało. Bo dla nich Czesi to Niemcy mówiący po słowiańsku, a czeski jest językiem "do niczego". Spytałam, w czym jest więc gorszy od polskiego. Odpowiedzi brak. Sekretarka Starsza myślała, że Kundera nazywa się Milos i już nie żyje. O Hrabalu nic. Nie znają czeskiej literatury czy filmu ani trochę (no, chyba, że mówimy o Kreciku), ale krytykują zawzięcie. Aż mi się czeskie geny obudziły. Jako czechofilka i niedoszła studentka bohemistyki mówię stanowczo - dost!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz