Pomęczę się tu jeszcze miesiąc i ani dnia dłużej. Stwierdziłam, że już wolę poszukać jakiejś pracy dorywczej, w końcu trudno zarobić mniej niż na stażu, nawet pracując na pół etatu - to po co się męczyć 8h dziennie, jak można 4 czy 5 za te same pieniądze? ;)
Dzisiaj się nawet nie nudzę, protokołuję przesłuchania. Od 10:00 było już dwóch emerytów, trzeci zaginął w akcji i chyba już nie dotrze. To całkiem dobrze, bo się nie wyspałam i mylą mi się literki na klawiaturze, szczególnie jak Szefowa patrzy, co piszę. A nie wyspałam się, bo postanowiłam się jednak nie spóźniać codziennie 5-10 min i wstałam na wcześniejszy autobus. A tam jakieś dantejskie sceny. Ledwo się zmieściłam. Chyba znów zacznę słać maile do MZK ;) Poprzednie chyba odniosły jakiś skutek (oprócz przeprosin na piśmie), bo późniejszy autobus już nie jest krótkim jelczem, teraz o 7:25 jeździ porządny przegubowiec. Szkoda tylko, że większość pasażerów woli "A" o 7:09, a wtedy autobus jest mniejszy... czyli pewnie chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze.
No i nie pójdę dzisiaj na jogę :( Niestety po przyjęciu podskórnie pyłków traw i żyta mam się 24 h nie męczyć i nie alkoholizować. Chyba pomęczę się psychicznie i wezmę się w końcu za recenzję "Białej gorączki";)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz