Mam nowego pochłaniacza wolnego czasu w pracy ;) Zielone Imperium. Uprawiam wirtualne marchewki, sałaty, ogórki i rzodkiewki, sprzedaję na targu i jakoś się kręci.
A w sobotę widziałam prawdziwego susła moręgowanego, pewnie pierwszego i ostatniego w życiu, przynajmniej na wolności. Słodziak ;) aż dziwne, że nie powiedziałam tradycyjnego zdania, które pada na widok jakiegokolwiek właściwie futrzaka ("chcę takiego"). W każdym razie suślica, bo to była ona, została przy świadkach odłowiona, zważona (150 gramów), zaczipowana, sczytana jak towar w markecie i wypuszczona z powrotem do własnej norki. Pewnie bardzo się zestresowała, ale to niestety konieczne, żeby móc monitorować populację reintrodukowanego susła w Kamieniu Śląskim. Przy okazji nagraliśmy ze Stiopą wywiad z wolontariuszami z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra" , którzy się susłami zajmują. Do posłuchania w kolejnej Studni (a może w kolejnej kolejnej...).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz