No i znów zabrakło dla mnie teczek, więc nudzę się podwójnie. Na szczęście dzisiaj jest internet. Cieszę się tak bardzo, bo wczoraj był reglamentowany - coś się chyba popsuło i niemiło się rozczarowałam po włączeniu komputera. Na szczęście dość szybko to naprawili, bo inaczej chyba bym wpadła w jakąś histerię ;)
Ale tradycyjnie nudzę się w biurze. Zagrałam już w Mafia Wars, Zielone imperium i przeczytałam, co mi mówi Fortune Cookie z fejsbuka. Poczytałam forum humorum i rozmyślam, o czym można zrobić kącik "polonistyczny" w Studni. Zaraz chyba poczytam stare reportaże Hugo-Badera. Jak myślę o reportażach, to od razu przypominają mi się najnudniejsze na świecie zajęcia na polonistyce i straszne reportaże grupy "Przedmieście" i Gustawa Morcinka (który, oprócz pisania o ślepych koniach w kopalni wsławił się w mojej rodzinie tym, że siedział w jednej ławce z pradziadkiem Rudolfem w szkole podstawowej w Karwinie). A wracając do zajęć o formach reportażowych w literaturze - najzabawniejsze było to, że koleś, który je prowadził potrafił ponad 200 razy powiedzieć "prawda" w ciągu 1,5h zajęć. Liczyliśmy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz