Dzisiaj po raz kolejny okazało się, że nie należę do stada ;) Sekretarka Starsza wróciła z urlopu, który spędzała nad morzem. Przywiozła suweniry. Znaczy się takie spore (a więc na pewno kupione) muszle. Jedną położyła w gabinecie Szefowej, drugą na biurku Sekretarki Młodszej. Stażystce nie położyła nawet ziarenka piasku.
Ale jeszcze zabawniejszy był dialog obu Sekretarek a propos:
S.M. - dziękuję, bardzo ładna.
S.S. - co?
S.M. - no, wie pani...
S.S. - aaa, no....
I żeby było jasne - nie jest mi przykro, że nie dostałam muszelki, bo i tak za bardzo by mi się nie przydała, ani też nie uważam, że taka muszelką z Łeby jest na tyle piękna, żebym się w pracy miała na nią gapić. Po prostu śmieszy mnie ta sytuacja. Ale jak miałabym być częścią tego stada, to już wolę być samotnym kundlem.
Ale jeszcze zabawniejszy był dialog obu Sekretarek a propos:
S.M. - dziękuję, bardzo ładna.
S.S. - co?
S.M. - no, wie pani...
S.S. - aaa, no....
I żeby było jasne - nie jest mi przykro, że nie dostałam muszelki, bo i tak za bardzo by mi się nie przydała, ani też nie uważam, że taka muszelką z Łeby jest na tyle piękna, żebym się w pracy miała na nią gapić. Po prostu śmieszy mnie ta sytuacja. Ale jak miałabym być częścią tego stada, to już wolę być samotnym kundlem.
2 komentarze:
no, cóż - jesteś TYLKO stażystką :-) ale jeszcze gorzej jest być praktykantką, przynajmniej u nas...
ps. muszelka im w oko
nawet dwie! :P
Prześlij komentarz