18 sierpnia 2009

Inny 2

Dzisiaj po raz kolejny okazało się, że nie należę do stada ;) Sekretarka Starsza wróciła z urlopu, który spędzała nad morzem. Przywiozła suweniry. Znaczy się takie spore (a więc na pewno kupione) muszle. Jedną położyła w gabinecie Szefowej, drugą na biurku Sekretarki Młodszej. Stażystce nie położyła nawet ziarenka piasku.
Ale jeszcze zabawniejszy był dialog obu Sekretarek a propos:
S.M. - dziękuję, bardzo ładna.
S.S. - co?
S.M. - no, wie pani...
S.S. - aaa, no....
I żeby było jasne - nie jest mi przykro, że nie dostałam muszelki, bo i tak za bardzo by mi się nie przydała, ani też nie uważam, że taka muszelką z Łeby jest na tyle piękna, żebym się w pracy miała na nią gapić. Po prostu śmieszy mnie ta sytuacja. Ale jak miałabym być częścią tego stada, to już wolę być samotnym kundlem.

2 komentarze:

ekomania pisze...

no, cóż - jesteś TYLKO stażystką :-) ale jeszcze gorzej jest być praktykantką, przynajmniej u nas...
ps. muszelka im w oko

aga pisze...

nawet dwie! :P