24 sierpnia 2009

dołek

Ostatni tydzień, a już szczególnie końcówka, nie należał do moich najlepszych. Zdecydowanie. W sobotę miałam wypadek rowerowy, po którym zostały mi pamiątki w postaci kilku siniaków, zadrapań, bólu lewej ręki i żebra. Do tego w niedzielę na przystanku pies obsikał moją stopę. Nie polecam czytania książek na przystankach autobusowych. A poza tym okazało się, że nie dostanę pracy, bo nie spełniam wymogów formalnych - mój staż pracy jest krótszy niż 1 rok. Więc szukam dzisiaj pracy, a tu nagle wszyscy chcą z co najmniej rocznym doświadczeniem. Nie ma gdzie wysłać cv. I okazuje się, że 5 lat studiów, stypendium w Budapeszcie, dyplom z piątką, niezły angielski, kilka opublikowanych tekstów i 2 lata wolontariatu mogę sobie schować do kieszeni. Jak tak dalej pójdzie, mam szanse zostać niezła frustratką.

Brak komentarzy: