Stażuję tu prawie 5 miesięcy i dzisiaj słyszałam pewną zupełnie nieciekawą anegdotkę chyba już piąty raz. No ratunku, ile można opowiadać to samo tym samym ludziom?
A poza tym to pół dnia dzisiaj pisałam list motywacyjny do prawdziwej pracy. Koszmar. Ktoś chce to dla mnie zrobić?
Pora stąd wiać, bo jest okropnie. Poza tym praca na etacie słownika ortograficzno-interpunkcyjnego jest naprawdę nudna. Szczególnie, jak pytający nie za bardzo kuma odpowiedź :D
W przyszłym tygodniu wezmę się chyba za recenzję "Białej gorączki" - ukaże się w październikowym "Panu Slawiście".
PS. moje "koleżanki"- Sekretarki właśnie stwierdziły, że wstydzą się chodzić w lnianych spodniach, bo się gniotą :D To za niezłą fleję muszą mnie tu mieć, bo ja w lnianych spodniach chodzę dość często. I nie prasuję t-shirtów, bo to strata czasu i energii (elektrycznej szczególnie). W ogóle mało rzeczy prasuję i robię to tylko w ostateczności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz